Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Tym wpisem rozpoczynam nowy cykl - Substancje aktywne w dermatologii i ich stosowanie, w którym opowiem Wam, jakie substancje mają szansę naprawdę zadziałać w specyfikach, którymi traktujecie Waszą skórę. Zachęcam do lektury!

Zacznę od witaminy C, nazywanej powszechnie kwasem askorbinowym (askorbowym). Na pewno doskonale wiecie, że działa zbawiennie na skórę. Jednak chciałabym Wam dokładniej przybliżyć jego właściwości oraz doradzić, w jakiej formie najlepiej go stosować, aby jego wpływ na skórę był jak największy.

W internecie krążą ostrzeżenia, że tylko witamina C lewoskrętna jest aktywna i działa, więc strzeżmy się niedziałającej witaminy C prawoskrętnej czy jeszcze innej. Jest to nieścisłość.

Kwas askorbowy jest związkiem organicznym z grupy nienasyconych alkoholi polihydroksylowych. Istnieją 4 stereoizomery kwasu askorbowego (stereoizomery to atomy ułożone względem siebie w różnych konfiguracjach względem atomu węgla położonego centralnie). Tylko jeden z nich jest aktywny biologicznie, to znaczy, że geometrycznie i przestrzennie pasuje do naszych enzymów komórkowych.

Oto jego wzór:

Właśnie ten stereoizomer kwasu askorbowego nazywany jest witaminą C, a to oznacza, że NIE MA „nielewoskrętnej” witaminy C, i jeśli coś jest sprzedawane pod nazwą witamina C, to musi to być konkretny stereoizomer kwasu askorbowego.

 

No dobrze, wiemy już, że witamina C oferowana w kosmetykach jest aktywną formą kwasu askorbowego. Co więc dobrego robi witamina C z naszą skórą?

Przede wszystkim, jako przeciwutleniacz utrzymuje odpowiedni potencjał oksydoredukcyjny poprzez neutralizowanie aktywnych form tlenu i azotu (wolnych rodników). Nasza skóra jest bez przerwy narażona na działanie wolnych rodników w związku z ciągłą ekspozycją na promieniowanie ultrafioletowe. Promieniowanie słoneczne UVA (o długości fali 320-400 nm) wnika w skórę 30-40 razy głębiej, niż promieniowanie UVB (o długości fali 290-320 nm), które działa na poziomie naskórka. UVA wywołuje mutacje na poziomie komórek skóry właściwej, uszkadzając białko- kolagen i elastynę, niszcząc proteoglikany i inne struktury komórkowe. Tak więc to promieniowanie UVA odpowiada za proces fotostarzenia oraz za rozwój czerniaka. Natomiast promieniowanie UVB jest odpowiedzialne za oparzenie słoneczne, generowanie wolnych rodników w naskórku, mutacje w obrębie naskórka i w  efekcie za raka skóry, czyli nowotworu wywodzącego się z keratynocytów (czerniak NIE JEST rakiem skóry, ale bardzo złośliwym nowotworem wywodzących się z rodzaju komórek skóry nazywanych melanocytami).

Wolne rodniki powstające pod wpływem ekspozycji skóry na promieniowanie UV wywołują kaskadę reakcji skutkującą bezpośrednim uszkodzeniem komórek i białek, w tym kolagenu. Pod wpływem stresu oksydacyjnego w skórze powstają mediatory zapalenia, powodujące zmiany o charakterze elastozy: pogrubienie skóry i zmarszczki. Ochrona przed wolnymi rodnikami to dla naszej skóry ochrona przed starzeniem.

 

Wykazano, że witamina C chroni zarówno przed działaniem promieniowania UVA, jak i UVB. Jej działanie ochronne jako antyoksydanta polega na oddaniu elektronu z cząsteczki, neutralizującego wolne rodniki. Utlenione formy witaminy C nie są reaktywne.

 Jak opisano w pracach naukowych, prawidłowo zastosowane filtry słoneczne zabezpieczają skórę przed rumieniem oraz mutacjami prowadzącymi do nowotworzenia. Jednak ich ochrona naszej skóry przed wolnymi rodnikami (a co za tym idzie, fotostarzeniem, przebarwieniami, zmianami zapalnymi i trądzikiem) sięga ledwo 55%, a to i tak pod warunkiem, że będziemy się stosować do zaleceń producenta i nakładać na twarz i szyję 1,5 ml kremu z filtrem.  Dlatego, aby efektywnie chronić się przed promieniowaniem słonecznym, warto używać filtrów słonecznych zawsze w połączeniu z kosmetykiem z witaminą C. Głównie zależy nam tu na efekcie neutralizowania wolnych rodników przez witaminę C. W badaniach dowiedziono, że już 5% stężenie witaminy C w kosmetyku znacząco poprawia kondycję skóry (badaną w postaci bioptatów pod mikroskopem), natomiast stężenie 10%  statystycznie istotnie redukuje rumień i uszkodzenia struktur komórkowych. Witamina C wykazuje także działanie ochronne na kod genetyczny komórek, ponieważ wywiera wpływ na ekspresję genów uczestniczących w apoptozie oraz reperacji łańcucha DNA.

Kwas askorbowy stanowi część enzymów syntetyzujących białko kolagen typu I i III, które są  zasadniczymi składnikami skóry właściwej i substancją podporową naczyń krwionośnych. Witamina C hamuje działanie metaloproteinaz, enzymów rozkładających kolagen, odpowiedzialnych między innymi za powstawanie blizn trądzikowych w skórze objętej zapaleniem. Dlatego osoby z ciężkim trądzikiem, także w trakcie wysuszających kuracji,  powinny  włączyć serum z witaminą C do porannej pielęgnacji cery.

Pacjenci borykający się z trądzikiem różowatym powinni wziąć pod uwagę preparaty z witaminą C z uwagi na jej działanie antyoksydacyjne, wzmacniające syntezę ścian naczyń krwionośnych ale przede wszystkim przeciwzapalne. Kwas askorbowy aktywuje przeciwciała i zwiększa odporność na różne czynniki infekcyjne, a także obniża syntezę cytokin zapalnych w skórze.

Osoby z przebarwieniami również odniosą korzyść ze stosowania kosmetyków z witaminą C, ponieważ hamuje ona wytwarzanie melaniny w skórze.

Udowodniono, że biodostępność witaminy C przyjmowanej doustnie w postaci naturalnej lub suplementu nie jest dla naszej skóry tak duża, jak w przypadku witaminy C stosowanej zewnętrznie.

W jakiej formie powinnyśmy stosować witaminę C w kosmetyku?

Aby dana substancja w kosmetyku mogła zadziałać, musi przedostać się nie tylko przez płaszcz hydrolipidowy skóry, ale przez warstwę rogową naskórka, jego najbardziej zewnętrzną warstwę. Nasza skóra pokryta jest płaszczem hydrolipidowym, który składa się z lipidów- mono- i trójglicerydów łoju skórnego- oraz wody pochodzącej z potu. Tłuszcz i woda tworzą na powierzchni skóry emulsję typu woda w oleju. Dzieje się tak dlatego, że jej składnikiem są  między innymi monoglicerydy i diglicerydy, które dzięki swojej budowie (łańcuchy kwasów tłuszczowych i cząsteczki wody) umożliwiają połączenie się cząsteczek tłuszczu i wody, a więc powstanie emulsji. Z kolei komórki warstwy rogowej naskórka (keratynocyty) są spojone cementem międzykomórkowym, składającym się  z lipidów: ceramidów, trójglicerydów, wolnych kwasów tłuszczowych i cholesterolu. Lipidy płaszcza hydrolipidowego biorą się ze składników cementu międzykomórkowego oraz z wydzieliny gruczołów łojowych. O tym, czy cząsteczka niejonowa (a więc na przykład kwas askorbowy) przeniknie przez te warstwy wgłąb naskórka i dotrze do skóry właściwej, decyduje stopień jej hydrofilowości, czyli stopień przyciągania cząsteczki wody. Im bardziej lipofilowy (czyli mający powinowactwo do tłuszczów) charakter ma substancja, tym łatwiej przeniknie przez płaszcz lipidowy skóry i warstwy naskórka. Ze względu na hydrofilową budowę witaminy C, producenci kosmetyków szukają rozwiązań na przeniknięcie jej wgłąb naskórka.

Do tego witamina C zawarta w preparatach miejscowych łatwo ulega utlenieniu w kontakcie z powietrzem. Jej wchłanianie przez skórę zależy też od stężenia kwasu askorbowego w preparacie oraz od pH podłoża, które musi być niższe niż 3,5. Preparaty o tak niskim odczynie mają jednak działanie drażniące na skórę, stąd częste skargi pacjentów, że kremy i sera z witaminą C je podrażniają.

Jednym ze sposobów wprowadzenia witaminy C przez warstwy naskórka do skóry właściwej jest przekształcenie tej hydrofilowej substancji w ester tłuszczowy – palmitynian askorbylu. Innym sposobem jest zamknięcie cząsteczki kwasu askorbowego w nośnikach, na przykład liposomach. Doskonałym rozwiązaniem jest też połączenie witaminy C z witaminą  E. Witamina C ma postać hydrofilową, a witamina E lipofilową. Razem działają synergistycznie i mają szansę lepiej penetrować do skóry właściwej.

Każdy preparat ma inne stężenie witaminy C. Niestety nie zawsze producent udostępnia informację co do wielkości stężenia kwasu askorbowego i pH preparatu. Dlatego poruszanie się po ofercie rynkowej jest dla konsumenta trudnym zadaniem. Niektóre preparaty zawierają glikol propylenowy wysoko w  składzie. Glikol propylenowy jest promotorem wchłaniania mającym za zadanie modyfikację warstwy rogowej naskórka poprzez zaburzenie struktury lipidów cementu międzykomórkowego. Substancja czynna, w naszym wypadku witamina C, może dyfundować przez zaburzoną warstwę rogową do skóry właściwej. Nie jestem osobiście fanką tego rodzaju kosmetyków, ponieważ mają większy potencjał drażniący z uwagi na niższe pH i obecność większego stężenia glikolu propylenowego.

Zachęcam Was do wybierania kosmetyków o konsystencji serum, o stężeniu witaminy C co najmniej 5 procent i w postaci połączonej z witaminą E, bądź jako palmityniana askorbylu, lub też – i taka forma do mnie osobiście najbardziej przemawia i ją najbardziej polecam – zamkniętą w liposomach. Uważajcie na kosmetyki z glikolem propylenowym wysoko w składzie – mogą mieć niskie pH i podrażniać. Pamiętajcie o tym, aby stosować serum z witaminą C rano, na umytą skórę, a po wchłonięciu serum zastosować krem z filtrem słonecznym.